Zwierzęce mamy – czułe, sprytne i czasem bardzo zaskakujące
Dzień Matki (26 maja) to świetna okazja, by zajrzeć do świata przyrody i sprawdzić, jak z wychowywaniem młodych radzą sobie zwierzęta. A tam naprawdę dużo się dzieje!
W świecie zwierząt nie ma jednak miejsca na przypadek – wszystko podporządkowane jest jednemu celowi: przetrwaniu gatunku.
Leśne mamy gotowe na wszystko.
W naszych lasach jednymi z najbardziej troskliwych mam są lochy – samice dzików. Jeszcze przed narodzinami młodych budują specjalne legowiska z gałęzi, liści i traw, które mają zapewnić warchlakom ciepło oraz bezpieczeństwo. Potrafią bronić swoich młodych z ogromną odwagą i niebezpiecznie jest stanąć między nimi, a ich młodymi. Co ciekawe, dziki tworzą coś w rodzaju leśnych przedszkoli. Kilka loch wspólnie opiekuje się młodymi, ostrzega przed zagrożeniem i pomaga w pilnowaniu całej gromadki. Dzięki takiej współpracy młode mają większe szanse na przeżycie.

Fot. Locha z młodymi
Podobny system wychowania mają inne ssaki – tym razem te latające. Samice nietoperzy, bo o nich tu mowa, gdy wylatują ze swoich kryjówek w poszukiwaniu pożywienia, zostawiają młode w dużych grupach przypominających żłobki. Po powrocie potrafią nakarmić nie tylko swoje dziecko, ale też inne maluchy.
Samotne mamy również dają radę.
Ryś to jeden z najbardziej tajemniczych mieszkańców polskich lasów. Samica sama wychowuje młode – uczy je polowania, pilnuje i pokazuje, jak radzić sobie w dzikiej przyrodzie. Co ciekawe, u rysi zaobserwowano bardzo rodzinne zachowania. Dorosłe już potomstwo często utrzymuje kontakt z matką i młodszym rodzeństwem, a spokrewnione osobniki żyjące blisko swoich terytoriów, są wobec siebie dużo bardziej tolerancyjne.
Darmowa przejażdżka.
Młode tracze nurogęsi mają naprawdę wygodne dzieciństwo. Chociaż potrafią pływać od razu po wykluciu, bardzo chętnie podróżują na grzbiecie rodziców. Chowając się pomiędzy piórami, razem przemierzają jeziora oraz stawy. Taka podróż to nie tylko wygoda. Dzięki temu młode są lepiej chronione przed drapieżnikami i zimnem, a rodzice mogą szybciej przemieszczać się po wodzie. Często spod piór dorosłego ptaka wystają jedynie małe główki ciekawie obserwujące otoczenie. Widok ten należy do najbardziej urokliwych scen, jakie można zaobserwować nad wodą, wiosną i latem. To także piękny przykład silnej więzi między rodzicami, a potomstwem w świecie ptaków.

Fot. Tracz nurogęś z młodymi
Nowe oblicze pająków.
Pająki, które kojarzymy raczej z samotnym trybem życia, również zaskakują rozwiniętym instynktem macierzyńskim.
Jednym z najbardziej znanych przykładów są te z rodziny pogońcowatych, czyli wilcze pająki. Samica przyczepia kokon z jajami do końca odwłoka i nosi go wszędzie ze sobą. Dzięki temu może chronić jaja przed drapieżnikami i zmianami warunków środowiska. Po wykluciu młode wspinają się jeszcze na grzbiet matki i podróżują razem z nią przez kilka dni. Podobny system mają również niektóre pająki z rodziny darownikowatych, na przykład Darownik przedziwny. Samica składa jaja do kulistego kokonu i nosi go ze sobą pod brzuchem, a tuż przed wykluciem młodych zawiesza go w specjalnym, „namiotowym” gnieździe z pajęczyny, gdzie czuwa nad wylęgiem i pierwszymi dniami życia pajączków.
Takie zachowania pokazują, że nawet niewielkie pająki potrafią wykazywać dużą troskę o potomstwo i inwestować mnóstwo energii w zapewnienie młodym bezpieczeństwa.
Najgorsza mama świata?
Kukułka od dawna ma niezbyt dobrą opinię. Nie tylko nie buduje własnych gniazd, ale także podrzuca własne dzieci innym ptakom. Samica kukułki bardzo uważnie obserwuje inne ptaki i wybiera moment, gdy gospodarze opuszczą gniazdo, choćby na chwilę. Wtedy szybko składa swoje jajo, często usuwając jedno z jaj właścicieli gniazda, aby liczba się zgadzała i nic nie wzbudziło podejrzeń. Po wykluciu młoda kukułka często zachowuje się bardzo bezwzględnie. Instynktownie wypycha z gniazda pozostałe jaja lub pisklęta, dzięki czemu cała uwaga przybranych rodziców skupia się wyłącznie na niej. A ponieważ młoda kukułka szybko rośnie i jest bardzo żarłoczna, przybrani rodzice mają pełne „ręce roboty”, karmiąc znacznie większego od siebie podopiecznego.
Brzmi okrutnie? Trochę tak, ale dla kukułki to po prostu sposób na przetrwanie. Co więcej, ptaki te zwykle podrzucają jaja do gniazd tych gatunków, przez które same zostały wychowane. Natura działa tu bardziej na zasadzie instynktu niż świadomego wyboru.

Fot. W. Kuchta. Kukułka
Krwawa zemsta.
W świecie wróbli życie rodzinne bywa zaskakująco skomplikowane. Samice wróbli potrafią bardzo agresywnie reagować na oznaki zdrady partnera. Zdarza się, że atakują „wróblęta z nieprawego łoża” znajdujące się w sąsiednich gniazdach, szczególnie jeśli samiec poświęca im zbyt dużo uwagi. Takie zachowanie ma biologiczne uzasadnienie – samica chce zwiększyć szanse przeżycia własnego potomstwa i „zatrzymać” partnera przy swoim gnieździe.
Choć z ludzkiej perspektywy można by nazwać to „zemstą”, w rzeczywistości jest to element walki o zasoby i opiekę rodzicielską. W świecie przyrody zwierzęta kierują się instynktem, a nie emocjami w ludzkim rozumieniu.

Fot. Wróbel samica
Natura potrafi zaskakiwać.
Natura potrafi zadziwiać także precyzją planowania. U sarny europejskiej występuje zjawisko diapauzy, czyli opóźnionym rozwojem zarodka. Choć do zapłodnienia dochodzi latem, zarodek przez kilka miesięcy praktycznie się nie rozwija i dopiero zimą ciąża zaczyna przebiegać normalnie. Dzięki temu młode przychodzą na świat wiosną – wtedy, gdy temperatura jest wyższa, a w lesie i na łąkach pojawia się dużo pożywienia.

Fot. Sarny europejskie
Podobne mechanizmy występują także u innych gatunków, między innymi u borsuków.
To niezwykły przykład tego, jak bardzo cykle życia zwierząt są związane z rytmem przyrody – temperaturą, dostępnością pokarmu i długością dnia.
Nie każde zagubione stworzenie potrzebuje ratunku.
Samice saren stosują bardzo skuteczny sposób ochrony swoich młodych. Tuż po narodzinach koźlęta pozostają ukryte w wysokiej leśnej roślinności. Matka celowo zostawia je same nawet na wiele godzin i wraca jedynie na karmienie. Dlaczego ? Małe koźlęta nie mają jeszcze silnego zapachu, dlatego drapieżnikom trudno je wyczuć. Dodatkowo potrafią leżeć całkowicie nieruchomo, wtapiając się w otoczenie. Sarna, aby nie zwracać uwagi drapieżników, nie przebywa stale przy młodym. Dzięki temu koźlę ma większą szansę na przeżycie pierwszych, najbardziej niebezpiecznych tygodni życia.
Dlatego, gdy spotkasz młodą sarnę w lesie, najlepiej nie dotykaj takich zwierząt i spokojnie odejdź. Dla dzikich maluchów największą pomocą jest po prostu zostawienie ich w spokoju. Jeżeli matka wyczuje na nich twój zapach, porzuci je. Ważne jest również trzymanie psów na smyczy, aby nie miały okazji zranienia leśnych stworzeń.
Co się dzieje z marudnymi dziećmi ?
Każda mama zna to uczucie, kiedy dziecko ciągle czegoś chce i nie daje jej spokoju. Co robi w takiej sytuacji pani chrząszczowa? Zabija je, a dokładniej – zjada. Nie jest to spowodowane matczyną frustracją, a wnioskiem, że są słabe lub nieefektywne w zdobywaniu pożywienia. W przyrodzie liczy się przede wszystkim przetrwanie najlepiej przystosowanych osobników.
A co gdy ptasie mamy zawodzą ? Wtedy wkraczamy my – pracownicy Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, na terenie którego znajduje się Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Ptaków. Gdy trafiają do nas pisklaki dokarmiamy je, a następnie wypuszczamy na wolność.
Poniżej kilka zdjęć naszych byłych i obecnych podopiecznych.












































