Całowanie to wieś przylegająca do najcenniejszego kompleksu łąk zwanego „Bagno Całowanie”. Skąd taka nazwa? Być może miała na nią wpływ niezwykła roślina – paproć – nasięźrzał pospolity. Ta niewielka roślina, magiczne ziele, miało zwabić do panny zalotników. Należało ją zerwać w nocy, i już miało się zagwarantowaną przychylność płci przeciwnej.
Zrywając należało wypowiedzieć formułkę:
Nasięźrzale rwę cię śmiale pięcią palcy, szóstą dłonią, niech się chłopcy za mną gonią. Karczmarze, owczarze, sołtysi, a potem z całej wsi...
Kawałko M. J., Historie ziołowe. KAW, Lublin 1986.
Zainteresowanie nią było tak wielkie, że wyginęła. Naukowcy, nadal jej poszukują, co prawda w innych celach, chociaż...kto to wie? To tyle przypowieści ludowych. Bagno Całowanie to również raj dla ptaków. Ci, którym nie trudno wstać jest o świcie, tam mogą dokonać wielu niezwykłych obserwacji ornitologicznych. Tam też można spotkać skąpanego w mgłach łosia. A jest to spotkanie niezwykłe. Łosie mogą się na nas natknąć również w innych miejscach Parku. Większość rezerwatów powołanych w granicach Parku to rezerwaty chroniące torfowiska, a tam najłatwiej o spotkanie z tym tajemniczym zwierzem. Torfowiska, bagna, kryją wiele tajemnic, być może, dlatego tak często występują w legendach i bajkach. Już sam zapach, zapach bagna, ale i chronionej rośliny o tej samej nazwie "bagno", wprowadza niezwykły nastrój a jeśli doda się do tego klangor żurawi, rechot żab albo widok małej roślinki – rosiczki pożerającej muchę, wrażenia z wyprawy pozostaną na długo.
Inny niezwykły ptak, mieniący się kolorami – zimorodek, upodobał sobie brzegi rzeki Świder. Do Świdra mieszkańcy Warszawy ciągnęli od dawna. To tu pojawiły się pierwsze plaże dla nudystów. Nic dziwnego, bowiem Świder wije się tworząc urocze zakątki, z naturalną roślinnością, do tego jest rzeką płytką, bezpieczną, choć nie brak w niej prawdziwych głębin. Spotkać nad nią też można bobra a jej dziki charakter, dzięki ochronie rezerwatowej, stawia ją w gronie najpiękniejszych rzek Mazowsza.
Od Świdra bardzo blisko jest do następnego rezerwatu, którym jest śródleśne jeziorko „Torfy”. Dla mieszkańców Otwocka i Karczewa, jest to miejsce świątecznych spacerów. Tuż obok w drewnianym stuletnim budynku mieści się Baza Edukacji Ekologicznej i Muzeum „Torfy” Zarządu Mazowieckiego i Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Malutkie muzeum pełne jest ciekawych eksponatów. Tam można zobaczyć jak wygląda borsuk, tchórz, jak wielki jest bielik, czym się różni kruk od gawrona. A co najważniejsze można zajrzeć w oczy prawdziwym wilkom. Wilki, o imionach Fladra i Zew, jeżeli tylko wyrażą ochotę, to wyjdą ze swojej kryjówki i pokażą się w całej okazałości. Wilki mają się świetnie, ale aby je zobaczyć i obejrzeć muzeum najlepiej umówić się telefonicznie pod numerem (22)779-26-94 wew. 103.
Na osobną wycieczkę zasługuje Otwock, który powstał jako miejscowość letniskowa, a ze względu na otaczające lasy sosnowe – uzdrowisko. Do jego rozwoju przyczynił się Michał Elwiro Andriolli, który wprowadził do nadświdrzańskiego krajobrazu charakterystyczny typ ozdobnego budownictwa drewnianego, nazwanego pół wieku później przez innego artystę, poetę Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „świdermajerem”. Dzisiaj można jeszcze podziwiać niezwykłe drewniane domy, niestety szybko znikające.
W Karczewie natomiast na uwagę zasługuje barokowy kościół z malowidłami M.E. Andriollego.
Na obszarze Parku i w jego okolicy zachowały się XIX-wieczne murowane dwory, m.in. w Celestynowie, Łucznicy, Radachówce, Rudnie, Kołbieli, Sobiekursku, Sobieniach Szlacheckich, Sufczynie, Zamajdanie - Olszynach.
Planując wędrówkę należy też wziąć pod uwagę historię ostatniej wojny światowej i odwiedzić Celestynów, opisany w książce "Kamienie na szaniec" a znany z walk harcerzy z okupantem.
|