Czesław Łaszek

urodził się 11.07.1930 roku w Mińsku Mazowieckim.

 

             Wojnę spędził na wsi. Mimo młodego wieku uczestniczył w działaniach Armii Krajowej. Studia ukończył w stolicy na Uniwersytecie Warszawskim pod kierunkiem słynnego botanika i “ochroniarza” profesora Hryniewieckiego. Studiował na Wydziale Filozofii i Nauk o Ziemi. Pracę magisterską na temat mchów i porostów obronił uzyskując tytuł biologa.

 

             Zanim zaczął jeszcze pracować o jego zachwycie i szacunku dla przyrody, zwłaszcza tej mazowieckiej, świadczyły częste wycieczki po okolicznych borach, łąkach, czy brzegiem Świdra.

 

            W swej pracy, najpierw w Instytucie Geologicznym, później w Centralnym Biurze Studiów i Projektów Wodnych Melioracji, zaczął spotykać się coraz częściej z problemami związanymi z niszczeniem środowiska. Nie były mu one obojętne.

 

Żył bardzo intensywnie, często wyjeżdżał w Polskę, wykonywał badania, pomiary, a jeden temat gonił drugi. Wszędzie gdzie tylko mógł, i jak tylko mógł podejmował działania zapobiegające degradacji środowiska przyrodniczego.

 

            Od roku 1966 był mocno zaangażowany w pracę dla przyrody, działając aktywnie jako strażnik ochrony przyrody. Najpierw był strażnikiem, kierownikiem grupy, a od 1978 - Naczelnym Inspektorem. Również od roku 1969 był członkiem Ligi Ochrony Przyrody. Już wtedy  często chwytał za pióro i wylewał na papier swój niepokój i swoje przemyślenia. Sporo tych publikacji udało mu się zamieścić w literaturze fachowej. (“Przyroda Polska”, “Chrońmy przyrodę ojczystą” itp.)

 

Od 1972 do 1996 roku pełnił funkcję Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. W czasie swojej wieloletniej, wyjątkowo zaangażowanej pracy na rzecz ochrony środowiska, za jego staraniem utworzono 62 rezerwaty przyrody, z czego 57 na terenie obecnego województwa mazowieckiego, uznano ok. 2000 pomników przyrody, z czego 527 w dawnym województwie warszawskim. Dzięki niemu i temu, że z takim uporem i oddaniem walczył, zwłaszcza o przyrodę Mazowsza, powstał najpierw Mazowiecki, a później Chojnowski Park Krajobrazowy. Z Mazowieckim Parkiem Krajobrazowym miał  bardzo dużo problemów. Wydanie decyzji wciąż odwlekano. Więc kiedy wreszcie zapadły ostateczne decyzje, spadł mu kamień z serca. To świadczy też o tym, że w wiele spraw angażował się osobiście. Raz np. przechowywał u siebie i dokarmiał ok. 30 skonfiskowanych ptaków.

 

Miał ponadto wielu przyjaciół wśród przyrodników i ludzi nauki. Jednak jego funkcja i upór z jakim załatwiał powierzone sprawy, powodowały, że wśród wysokich rangą urzędników znajdował również wrogów. Wydawane przez nich decyzje nie zawsze były zgodne z prawem ochrony przyrody, więc zaczynała się walka na argumenty, które konserwator zawsze potrafił odpowiednio dobrać i rzeczowo przedstawić. Wierzył, że jeśli udowodni swoje racje i pokaże konkretne wyjście z sytuacji – to uda mu się przekonać odpowiednią wysoką władzę. Mówią o nim, że miał szczęśliwą rękę. Większość spraw, które do niego trafiały, załatwiał pomyślnie, to znaczy z korzyścią dla przyrody.

 

Jedną z wielu spraw, które go nurtowały było ciągłe staranie o niedopuszczenie nieprawidłowych lokalizacji zabudowań i innych działań szkodliwych dla przyrody (dotyczyło to głównie lasów, dolin, rzek, torfowisk), a zwłaszcza nielegalnej budowy domków letniskowych na dzikich i chronionych terenach. Wśród wielu pilnych spraw znajdował też czas na pracę dydaktyczną. Był uczestnikiem, organizatorem oraz wygłaszał prelekcje na licznych sympozjach naukowych w kraju i za granicą. Prowadził wykłady i prelekcje z zakresu ochrony przyrody na UW i SGGW, w wielu szkołach średnich i podstawowych, jak również na studium podyplomowym oraz w ramach Uniwersytetu Ekologicznego.

 

Jego zasługi w ochronie przyrody, szczególnie województwa stołecznego i miasta Warszawy są niepodważalne. To dzięki jego determinacji zachowano wiele obszarów zieleni i zadrzewień Warszawy i również z tego powodu cieszy się wielkim autorytetem w środowisku ochroniarskim, jak też mieszkańców Warszawy. Szczególne zasługi posiada w krzewieniu idei ochrony przyrody zwłaszcza we współpracy z młodzieżą szkolną. Głębokie związane z przyrodą Mazowsza i zaangażowanie w jej ochronę można wiązać z tym, że w młodości pokonywał ścieżki mazowieckich borów, piaszczyste dróżki podwarszawskich wiosek oraz urokliwe brzegi Świdra i Jeziorki. Człowiek, który jako dziecko wypoczywał nad Świdrem, wędrował po Lesie Kabackim, nie tylko znał wartość przyrodniczą tych miejsc, ale musiał, i umiał, przekonać o tej wartości innych.